Final Four

Finały 2011

Przyznaje się bez bicia, byłem niedowiarkiem. Kiedy było Final Four przypuszczałem, ze Dallas dostanie się do finału, ale myślałem, ze przegra tam z Miami. Byłem gotów postawić na to pieniądze. Mój kolega postawił na to trochę grosza, i szczęście mu nie dopisało. Wśród moich znajomych była tylko jedna osoba, która była za Dallas. Głownie dlatego, że była parę razy w tym mieście i ma sentyment do tej drużyny. Nabijaliśmy się z niej,a raczej dogryzaliśmy, gdy Heat wygrali pierwszy mecz. Kiedy po drugim meczu był remis w dalszym ciągu nie było tragedii. Po trzecim meczu wygrało Miami, po czwartym był znowu remis, a potem Dallas wygrało następne dwa i było już po ptakach. Prawdę mówiąc nie lubię Dallas, ale lubię Kida, ich rozgrywającego. Ma już 38 lat i uważałem, że u schyłku kariery należy mu się tytuł. Dwa razy grał w finale i dwa razy przegrywał. Życzyłem mu tytułu i gdyby grał w każdej inne j drużynie pewnie bym był za nią. Nie podobało mi się, że gra tam gdzie gra, bo w tej drużynie numerem jeden był Nowitzki, za którym nie przepadam. Musze jednak przyznać, z ciężkim sercem, że był pogromcą w tych play-offach.